Udało się!

Ile razy słyszałam to, w kontekście jakiegoś sukcesu, od osoby, która chciała być miła. Rozumiem, że intencją tej osoby było wyrażenie uznania dla efektu. Bardzo często ta osoba nie ma pojęcia, ile pracy i wysiłku potrzeba aby ten efekt był tak spektakularny.

Udało się!

Pamiętam, jak lata temu, marzyłam o jeździe na nartach, o tym białym szaleństwie, uśmiechniętych ludziach w górskich chatach przy kominku. Potem sama pojechałam w góry, i nie było tak wesoło – nogi bolały, pupa też, ale kominek był. W końcu nadszedł ten pełnowymiarowy zjazd bez upadku, z pięknym hamowaniem pługiem, wprost na koniec kolejki do wyciągu. I ten głos w głowie – „Lila, udało Ci się!”.

Udałoby się, gdybym za pierwszym razem postawiła narty na śniegu i z gracją gazeli zjechała po trasie, parkując na końcu kolejki do wyciągu narciarskiego.

Udało się!

Opublikowałam zerowy odcinek podcastu. Zerowy, bo to zwiastun, zachęta, zajafka. Zerowy, bo nie ma wartości merytorycznej, nie ma w nim treści biznesowych ani brandingowych. I choć nagrywałam go od czerwca, to nie byłam w pełni z niego dumna.

Zrobione jest lepsze od doskonałego.

Dlatego jest nagrany z marszu, z niewielką edycją, opublikowany i puszczony w elektroniczny świat podobnych do niego podcastów. Nie ma co dopieszczać za bardzo, zawsze zdarzy się zjedzona końcówka czy przydługa pauza. Ważne, że jest! teraz, nie ma odwrotu, za tydzień musi być „numer pierwszy”.

Udało mi się?